poniedziałek, 29 października 2012

Notatka III

- A więc... - podsumowała Hermiona, ukradkowo zerkając w stronę Ronalda - Zdołaliście odszyfrować nasz list.
Ron prychnął i żeby pokazać kolejny raz, że ma nasze zebranie w głębokim poważaniu, oscentacyjnie ziewnął, aktorsko zasłaniając usta dłonią.
- Powtarzam kolejny raz, że to zebranie NIE-MA-SEN-SU - mruknął - ale, jeśli koniecznie chcecie odpowiedzi, to tak, ZDOŁALIŚMY odszyfrować wasz list, choć trudno nie było.
- Co, aż tak się spieszysz na tą swoją randkę z Parvati? - spytała złośliwie Hermiona.
Ja i Harry, siedzący obok mnie, zachichotaliśmy. Oboje wiedzieliśmy, że Ron i Parvati od początku roku szkolnego ze sobą chodzą, jednak mój brat nadal, jak osioł, upierał się, że między nimi nic nie ma i nie będzie. Wiedziałam, że awantura wisi w powietrzu więc postarałam się jakoś rozładować sytuację.
- Ale ta Mućka była całkiem niezła. Niewtajemniczony by pomyślał, że ktoś wam pomieszał zmysły i wykluczył możliwość, że nadawcą tego listu jest Harry Potter.
- Ha, ha, ha - sarkastycznie zarechotała Hermiona - bez takich może, co? Wiesz, jak trudno znaleźć jakieś rybie imię na "M"? Proponowałam Melania, Margarytka, Mimoza, ale Harry upierał się przy Mućce.
- Hermiona, przecież się zgodziłaś - oburzył się mój chłopak - poza tym, to ja wymyśliłem Mimozę, a ty...
- Dobra, nie kłóćcie się. Chyba zwołaliśmy to zebranie w konkretnym celu, nie mylę się? - stęknął Ronald, który już spieszył się na swoje "spotkanie".
- Znaleźliśmy horkruksa - zaczął Harry. Wcinanie się w kłótnie nigdy nie było jego dobrą stroną. Zawsze siedział cicho, chyba, że chodziło o istotne dla niego sprawy, lub po prostu nie miał ochoty słuchać dalszych docinków.
- To wiemy - stwierdziłam.
- Nom - przytaknął mój brachol - powiedzcie lepiej, jak się wam to udało.
- To proste - Harry zaczął swoją opowieść - poszedłem do sowiarni, a tam stała Hedwiga z listem...
- Nie, stała w Wielkiej Sali - sprostowała Hermiona - a ja wzięłam list i zaniosłam do Pokoju Wspólnego.
- Niech będzie. A więc, list był od anonimowego nadawcy...
- Nie był anonimowy. Na spodzie listu widniały inicjały SL.
- Hermiono, będziesz mi przerywać, czy mam to skończyć w tym roku?
- Dobra, już nic nie mówię, ale...
- A więc, przeczytałem ten list, z którego wynikało, że kolejny horkruks jest w Rybiej Jamie...
- Ryba Jama to... - wtrącił się Ron.
- ...jakaś jama, skąd mam wiedzieć, nie studjuję geografii jaskiń znajdujących się na terenie Wielkiej Brytanii! - wycedził mój chłopak - udaliśmy się do tej jamy z Hermioną, która zauważyła w głębi jakiś blask...
- Światło.
- ŚWIATŁO, i kiedy tam podeszliśmy, podniosłem medalion Slytherina! To już koniec historii, kto chce zobaczyć naszego pierwszego horkruksa?
- Ja - powiedziałam.
- I ja - dodał moj brat - ale najpierw pytanko: wiemy jak go zniszczyć?
- Chyba wy mieliście to ustalić - sprostowała Herm - my nie mieliśmy czasu, McGonagall broniła dostępu do działu Ksiąg Zakazanych, a po tym, jak włamaliśmy się tam w zeszłym miesiącu wolałam nie naciągać regulaminu po raz kolejny.
- Ustaliliśmy to - spiorunowałam wzrokiem Rona - macie notatkę.
Rzuciłam Hermionie kartkę z notesu, na którą przepisałam treść rozdziału z książki Sandry Hellon.
- Ciekawe... - rzuciła po przeczytaniu - Radzę nie próbować tego teraz. Jeszcze ktoś się zorientuje. Co wy na to, żeby podczas następnego wyjścia do Hogsmeade znaleźć jakiś zaciszny kącik i zniszczyć horkruksa?
Wszyscy uznaliśmy, że to dobry pomysł.
- Gdzie on teraz jest? - zwróciłam się do Harry'ego.
- W bezpiecznym miejscu - szepnął - ale lepiej nie wyjawiać go wszystkim Gryfonom, no nie?